Cztery arkusze, jedno lato
Ta kolekcja powstawała w mojej głowie już na początku tego roku — chciałam żeby naklejki niosły lekkość, kolor, chwilę oddechu od codzienności. Zależało mi też na dosyć oczywistych motywach, które kojarzą się z polskim latem, tak jak motyw truskawek, oraz coś bardziej nietypowego, w tej wersji postawiłam na sardynki i klimat śródziemnomorski.
Tak powstały cztery wzory:
Napisy i ikonki —dni tygodnia (w języku polskim) w dwóch wersjach kolorystycznych, do tego kropki, do zaznaczania ważnych elementów w journalu czy planerze oraz ikonki. Ikonki na białym tle, zarys jest narysowany cienką, czarną linią. Ten arkusz świetnie sprawdzi się w bullet journalingu, kalendarzach, planerach. Choć ja również lubię takie motywy i formy używać w swoim journalingu, szczególnie tym codziennym, pisanym.
Wakacje nad morzem — sardynki, krab, kotwica, pomidory — mój ukłon w stronę śródziemnomorskiego lata
Truskawkowe lato — bo truskawki, dżem i herbata w ogrodzie to dla mnie najczystszy obraz ciepłych miesięcy.
Lato i wakacje — palmy, lody, arbuz — wszystko czego potrzeba, żeby journal pachniał wakacjami.

Dlaczego naklejki Craftvena różnią się od tych z marketu?
Każdy arkusz to format A6, drukowany na certyfikowanym, matowym papierze samoprzylepnym — nie zwykłym papierze biurowym, który się odkleja po tygodniu. Nacięcia wykonane techniką kiss-cut oznaczają, że każda naklejka odchodzi od podłoża jednym ruchem, bez szarpania, bez podrywania sąsiednich elementów.
To ma znaczenie, kiedy używasz naklejek codziennie — w journalu, plannerze, na kartkach. Słaba naklejka odkleja się, traci kolor po kontakcie ze światłem, albo trzeba ją wyrywać paznokciem razem z kawałkiem strony. Wiem to z własnego doświadczenia — sama nie chciałam tworzyć czegoś, czego nie chciałabym używać.
Cały proces — od projektu graficznego, przez wybór kolorystyki, po druk — odbywa się w Polsce, pod moją kontrolą. Każdy motyw, który widzisz na arkuszu, zaprojektowałam z myślą o tym, jak sama używam naklejek w swoim journalu.
Na każdym z arkuszy znajdziesz dużą ilość elementów — projektuję kolekcje tak, żeby wystarczyły na wiele stron, nie tylko na jeden spread. Wszystkie napisy, kolorystyka i styl są spójne, dzięki czemu możesz dowolnie mieszać naklejki z różnych kolekcji — Twój journal czy planer zyskuje swój własny, rozpoznawalny charakter.
Krótko mówiąc: kupujesz nie tylko obrazek na papierze, ale konkretną jakość i kawałek mojej pracy włożonej w detale, których czasem nawet nie widać na pierwszy rzut oka.
Dlaczego pokazuję je na żywo?
Bo naklejka na zdjęciu i naklejka w Twoim journalu to dwie różne rzeczy. Chcę żebyś zobaczyła jak faktycznie wygląda nacięcie kiss-cut, jak łatwo schodzi z arkusza, jak działa w prawdziwym, niedoskonałym journalu — nie w idealnie wystylizowanej fotografii. Chciałam też podzielić się swoją refleksją, opowieścią i tym, co czuję w sercu po wypuszczeniu kolejnej kolekcji moich naklejek.
Wczoraj na żywo otworzyłam swój Hobonichi i po prostu zaczęłam naklejać, ozdabiając kolejne strony planera. Szybko, łatwo, czysto i pięknie. Uwielbiam, kiedy w planerze pojawia się kolor — bo dzięki temu częściej spoglądam na te strony, a co za tym idzie, skuteczniej realizuję swoje zadania.
Co dalej?
Wszystkie cztery arkusze są już dostępne w sklepie, do każdego zamówienia dorzucam nowy gratisowy arkusz, zaprojektowany specjalnie do tej kolekcji. Mam go w ograniczonej ilości, więc kto pierwszy, ten lepszy.
A jeśli czytasz ten tekst i jeszcze nie widziałaś live — zapraszam, nagranie zostaje na kanale YouTube. Możesz je obejrzeć w swoim czasie, z kawą, bez pośpiechu.
Live możesz obejrzeć tutaj: LINK
Naklejki w sklepie znajdziesz tutaj: LINK
Marta


