Przejdź do głównej treści
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Jak zacząć journaling? Nie szukaj idealnej metody — znajdź swoją

Chcesz zacząć prowadzić journal, ale nie wiesz, od czego zacząć? Jaki notes wybrać, co w nim pisać, jak często do niego zaglądać i czy w ogóle potrafisz robić to „dobrze”?

Jak zacząć journaling? Nie szukaj idealnej metody — znajdź swoją

Mam dla Ciebie dobrą wiadomość: nie istnieje jeden właściwy sposób prowadzenia journala.

I właśnie to najbardziej lubię w journalingu.

Twój journal może być pełen tekstu. Może być kolorowy i kreatywny. Możesz wklejać do niego zdjęcia, paragony i pamiątki. Możesz odpowiadać tylko na pytania do journalingu. Możesz pisać codziennie albo wracać do niego wtedy, kiedy tego potrzebujesz.

Najważniejsze jest nie to, jak prowadzą swoje journale inni, ale znalezienie formy, która będzie odpowiadała właśnie Tobie.

 

 

Czym właściwie jest journaling?

Dla mnie journaling nie ma jednej definicji.

To przestrzeń, którą możesz dopasować do tego, czego aktualnie potrzebujesz. Możesz zapisywać codzienność, myśli, plany, emocje i pomysły. Możesz dokumentować wspomnienia albo potraktować journal jako miejsce do kreatywnej zabawy.

Możesz nawet prowadzić kilka różnych journali jednocześnie.

Ja obecnie mam dwa, które pełnią w moim życiu zupełnie inne funkcje.

Pierwszy to mój codzienny journal, w którym przede wszystkim piszę.

Drugi to journal kreatywny, w którym zdecydowanie większą rolę odgrywają zdjęcia, papiery, dodatki i pamiątki.

I nie potrafiłabym już wybrać tylko jednego z nich.

Mój codzienny journal – kilka minut na wyrzucenie tego, co siedzi w głowie

Codzienny journal prowadzę od zeszłego roku.

Najczęściej dzielę stronę w bardzo prosty sposób. Po jednej stronie zapisuję rzeczy do zrobienia, priorytety albo pomysły, które aktualnie siedzą mi w głowie.

Druga część jest miejscem na journaling.

Bardzo często zaczynam od pytania do journalingu. Co miesiąc przygotowuję nowy zestaw takich pytań, ale sama również z nich korzystam.

Pytanie daje mi punkt zaczepienia.

Czasami odpowiedź zajmuje pół strony. Czasami kilka zdań. Innym razem jedno.

A zdarzają się również dni, kiedy zapisuję po prostu:

„Nie chcę dzisiaj odpowiadać na to pytanie.”

I to też jest odpowiedź.

Nie chcę, żeby journal był kolejnym obowiązkiem wiszącym mi nad głową. Ma mi pomagać, a nie powodować wyrzuty sumienia.

 

 

Nie musisz prowadzić journala codziennie

To chyba jedna z najważniejszych rzeczy, które chciałabym powiedzieć osobom zaczynającym journaling.

Nie musisz być idealnie regularna.

W moim journalu są zapisane strony, ale są też puste miejsca. Zdarzają mi się zaległości. Są dni, w których mam mnóstwo do napisania, i takie, kiedy właściwie niczego nie zapisuję.

Czasem zwyczajnie nie mam ochoty.

Czasem mam gorszy dzień.

A czasem przez osiem godzin robię podobne rzeczy i naprawdę nie czuję potrzeby tworzenia z tego wielkiego wpisu w journalu.

I nic się nie dzieje.

Journal nie przestaje być przez to wartościowy.

Journal sprzed 10 lat przypomniał mi coś ważnego

Podczas jednego z ostatnich live'ów sięgnęłam spontanicznie po journal, który prowadziłam w 2016 roku.

Nie planowałam tego. Po prostu przypomniałam sobie, że niedawno go znalazłam.

Otworzyłam go i zobaczyłam datę:

17 sierpnia 2016 roku.

Dokładnie 10 lat wcześniej.

Mój wpis był bardzo krótki. Pisałam o tym, że bolała mnie stopa, wcześniej wróciłam z pracy, odpoczywałam w domu i zrobiłam domową pizzę.

Nic spektakularnego.

Po prostu zwyczajny dzień.

A jednak po 10 latach przeczytanie tych kilku zdań było dla mnie czymś wyjątkowym.

I najlepsze jest to, że tego journala wcale nie prowadziłam długo. Ostatnie wpisy pojawiły się w listopadzie 2016 roku, a później go odłożyłam.

Mogłabym teraz wyrzucać sobie, że zabrakło mi konsekwencji.

Tylko po co?

Zdecydowanie bardziej wolę cieszyć się tym, co mam.

Bo te kilka miesięcy zapisanej codzienności po 10 latach stało się pamiątką.

I chyba właśnie dlatego powtarzam:

nie czekaj z rozpoczęciem journalingu na moment, kiedy będziesz pewna, że tym razem będziesz robić to idealnie.

Nawet niedokończony journal może kiedyś okazać się bezcenny.

 

 

Journaling nie musi zajmować godziny

Kolejna rzecz, która może powstrzymywać przed rozpoczęciem, to czas.

„Nie mam kiedy.”

Doskonale to rozumiem.

Tyle że mój codzienny journaling zazwyczaj nie trwa godziny.

Częściej jest to 5, 7 albo 10 minut.

Siadam, czasem robię sobie herbatę, zapalam świeczkę i przez chwilę skupiam się tylko na tym, co chcę zapisać.

To jest mój mały codzienny rytuał.

I właśnie dlatego łatwiej jest mi do niego wracać.

Nie potrzebuję specjalnie przygotowanego wieczoru, idealnego nastroju ani dwóch wolnych godzin.

Potrzebuję kilku minut.

 

 

A jeśli samo pisanie Ci nie wystarcza?

I tutaj dochodzimy do mojego drugiego journala.

Bo ja kocham pisać, ale jednocześnie od ponad 17 lat jestem związana ze scrapbookingiem i rękodziełem. Potrzebuję więc również papierów, kolorów, dodatków, zdjęć i kreatywnej zabawy.

Dlatego prowadzę journal kreatywny.

Tutaj zasady są jeszcze luźniejsze.

Wklejam zdjęcia, papiery, naklejki, dodatki, pamiątki, mapy, paragony, etykiety, znaczki z listów i różne drobiazgi znalezione gdzieś po drodze.

Czasem coś jest krzywo.

Czasem coś wystaje.

Czasem zmieniam koncepcję w trakcie.

I właśnie za to lubię tę formę.

Mój kreatywny journal nie ma być perfekcyjnym albumem. Ma zachować wspomnienia, ale również dawać mi przyjemność z samego procesu tworzenia.

 

 

Jak znaleźć swoją formę journalingu?

Próbując.

Naprawdę.

Nie musisz już pierwszego dnia zdecydować, że przez następne pięć lat będziesz prowadzić dokładnie taki journal.

Możesz zacząć od zwykłego notesu.

Możesz spróbować odpowiadania na pytania.

Możesz prowadzić journal książkowy i zapisywać w nim przeczytane książki oraz najważniejsze myśli.

Możesz dokumentować podróże.

Możesz stworzyć journal pełen zdjęć.

Możesz pisać.

Możesz tworzyć.

Możesz połączyć jedno z drugim.

A jeśli po kilku czy kilkunastu dniach stwierdzisz, że dana forma zupełnie Ci nie odpowiada?

Odłóż ją.

Spróbuj czegoś innego.

Ja również przez lata testowałam różne formy journalingu i właśnie dzięki temu wiem dziś znacznie lepiej, czego potrzebuję i co naprawdę sprawia mi przyjemność.

Jak zacząć journaling już dzisiaj?

Nie potrzebujesz skomplikowanego zestawu.

Weź notes, który masz pod ręką. Otwórz go na pierwszej stronie i odpowiedz sobie na jedno pytanie.

Na przykład:

„Co chciałabym zapamiętać z dzisiejszego dnia?”

Nie zastanawiaj się nad tym, czy odpowiedź jest wystarczająco ciekawa.

Napisz kilka zdań.

Może dzisiaj wydarzyło się coś ważnego.

A może zrobiłaś domową pizzę.

Dzisiaj może Ci się to wydawać zupełnie zwyczajne.

Za 10 lat możesz patrzeć na te kilka zdań zupełnie inaczej.

 

Chcesz spróbować kreatywnego journalingu razem ze mną?

Jeśli bliższa jest Ci forma, w której oprócz pisania pojawiają się zdjęcia, papiery, pamiątki i kreatywna zabawa, raz w miesiącu możemy stworzyć takie strony razem.

Podczas Rytuału Kreatywnego Journalingu spotykamy się online na dwie godziny i wspólnie tworzymy.

Przed spotkaniem otrzymujesz ode mnie paczkę z materiałami przygotowanymi specjalnie na daną edycję – między innymi papierami i kreatywnymi dodatkami. Nie musisz wcześniej kompletować wszystkiego sama.

Najbliższy, sierpniowy Rytuał odbędzie się 27 sierpnia o godz. 19:00, a zapisy na sierpniowy zestaw trwają do 24 sierpnia.

[TU LINK DO SIERPNIOWEGO RYTUAŁU]


Nie musisz wiedzieć, jak stworzyć idealną stronę.

Zresztą nie będziemy jej tworzyć.

Będziemy tworzyć Twoją.

 


Obejrzyj Journaling na żywo

Ten artykuł powstał na bazie naszego wspólnego spotkania na żywo, podczas którego pokazałam oba moje journale, opowiedziałam o tym, jak je prowadzę, odpowiedziałam na jedno z sierpniowych pytań do journalingu i razem z dziewczynami stworzyłam wpis w moim codziennym journalu.

Jeżeli masz ochotę zobaczyć cały proces, zrobić sobie coś dobrego do picia, wyciągnąć własny journal i potowarzyszyć mi podczas tworzenia, zapis live'a czeka na Ciebie tutaj:

YOUTUBE - LIVE - JOURNALING NA ŻYWO